wg Haneczki

  1. haneczka pisze:

    Jestem :-) Systematycznie doczytałam i obejrzałam nadrabiając niebycie (wszystko chodzi). Nigdy w życiu nie byłam systematyczna :shock: , fotogeniczna też nie, niestety :-(
    Do wszystkich łkających: byłam wcześniej, wyjechałam później, całość miałam w zasięgu ręki, a i tak nie dałam rady spróbować wszystkiego :-( Przysięgam, dawałam z siebie wszystko. Pościłam przed. Wdziałam za duże portki. Wstawałam świtaniem i siedziałam do późna. Nie dałam rady.

    Ostatkiem sił spróbowałam piersi indyczej Żaby. Nie wiem, co Żaba robi, że jej pierś tak się rozpływa, moja nie chce :-(
    Pstrągi Męża Danuśki i sposób, w jaki je robi, powinny przejść do legendy - na drugie mam Cierpliwość, ale nigdy w życiu nie zapakuję niczego w cokolwiek tak jak on.
    Do rybnego paszteciątka Teściowej zrobię podejście i spróbuję z godnością znieść pełne politowania spojrzenie Pana Męża :cool:
    Gospodarzowi jestem nieskończenie wdzięczna za kaczkę w owych grzybkach, do których nigdy nie miałam odwagi, teraz już mam :-) Zakneblowałam głos rozsądku i wyżebrałam dokładkę :roll:
    Nalewki Pepegora mogą człowieka wpędzić. Próbowałam w tą i z powrotem, i nadal nie wiem, która lepsza.
    Łososia kupujcie tylko na Stacjach Paliw, reszta jest prozą.
    Do keksu Krystyny ciągle nie dorosłam, do Krystyny też nie ;-)
    Pepegor chciał zjeść całą dziczyznę Alicji, ale nie dał rady i teraz płacze.
    “Walka o ogień” to pikuś w porównaniu z walką o gulasz :roll:
    Żaba zrobiła za mało ogórków. Na wyhodowanie kompleksów w sam raz, na resztę potrzebny byłby kwintal.
    Nie wiem, jak przeżyję bez dziczyzny Żaby w sosie borówkowym Żaby :-(
    Lena ma dobrze, zero wymyślania. Do końca zjazdów będzie robiła Swój Sos i Szynkę.
    Za to Pyra ma przechlapane. Nie spróbowałam jej śledzi. Jak trochę odsapnie i wydobrzeje, nachalnie zasugeruję produkcję na specjalne zamówienie ;-)
    Resztka pasztetu Ukochanej Stanisława została skrzętnie przechowana dla Eski. Eska musi się teraz wyjątkowo dobrze odżywiać. Żenić się i jednocześnie wychodzić za mąż to wielki wysiłek. Teraz jestem o nią spokojniejsza :-)
    Zabrakło mi tylko jednego. Nie nagadałam się. Bardzo proszę o przyspieszenie prac nad klonowaniem, bo nie można być wszędzie naraz :-( No i zawsze jest za mało :-(
    Od następnego Zjazdu zdjęcie strażackie będzie żelaznym punktem programu. Z obowiązkowo leżącą Żabą ;-)
    Dziękuję Wam wszystkim :-)